[RECENZJA WEBDRAMY] 7 FIRST KISSES

sierpnia 15, 2017

  Jeżeli myślicie, że nie można przenieść gry otome do serialu, to jesteście w błędzie, a ten mini serial jest tego idealnym przykładem. Przed Wami ,,7 first kisses", a poniżej parę słów na temat tej produkcji.







Min Soo Jin to 25 latka pracująca w Lotte Duty Free na informacji, która nigdy nie zaznała w życiu prawdziwej miłości, a co za tym idzie, nie poznała smaku pocałunku i nie miała chłopaka. W dzień jej urodzin pomaga tajemniczej kobiecie, która okazuje się być swego rodzaju wróżką. W ramach podziękowania nasza mistery lady pragnie spełnić jedno najskrytsze marzenie Min Soo Jin, którym okazuje się być... idealny mężczyzna dla niej. I to nie jeden, ale aż siedmiu. Brzmi jak bajka, czyż nie? 


Tak o to pojawiają się różni przystojniacy, do wyboru do koloru, z którymi nasza bohaterka ma okazję spędzić urodziny. ALE. Nic nie trwa wiecznie. Każdy z partnerów kończy swoją "ścieżkę" pocałunkiem, no prawie. Bo kiedy do niego dochodzi, czas się restartuje i wracamy do "zapisanego punktu", od którego każda historia się zaczyna. Dwudziestopięciolatka dostaje karty z panami, oraz swego rodzaju przestrogę - pocałunek oznacza, iż wybiera właśnie tę osobę i to tą ściezką chce kroczyć. Stąd też, podczas swoistych przygód z wybrankami serca, 
Min Soo Jin próbuje robić wszystko, aby opóźnić ten moment. 

Drama liczy sobie 8 odcinków po średnio +/- 12 minut plus epizod specjalny. Nie bez powodu też przywołałam tutaj przykład gier otome. Jak wiadomo, każda ze ścieżek z danym bohaterem na swój osobny finał, tak jest i tutaj. Zakończenie dostają wszyscy panowie, z lepszym i gorszym skutkiem a trwają one zaledwie po 2 minuty. Co ciekawe, w odcinku specjalnym dostajemy DODATKOWEGO BOHATERA, a twórcy zostawiają nam tak naprawdę otwartą ścieżkę. WINCYJ PRZYSTOJNIAKÓW, WINCYJ.




A skoro już mowa o bohaterach, czas najwyższy trochę o nich opowiedzieć. Nasza heroina to dość ciepła osoba, bujająca głową w chmurach, marząca o prawdziwej miłości, najlepiej z jakimś ciasteczkiem. Nie wykazuje się zbytnią inteligencją, momentami denerwuje. Leci na każdego hendsom gaja, robiąc maslane oczka. Ugh, no mnie się odechciewa. ALE Z DRUGIEJ STRONY, KTÓRA Z NAS, KOBIET, NIE ZACHOWYWAŁA BY SIĘ TAK PRZY JAKIMŚ IDOLU, KTÓRY SKRADŁ NASZE SERCE? Także tego, twoje winy, moja droga, zostają ci wybaczone, amen. I tu zaczyna się wachlarz męskich osobistości. Każdy z nich jest inny, bardziej lub mniej ciekawy, a ponadto, każdy gra samego siebie. Twórcy nie zmieniali idolom imion, aby podkreślić ich status i zajebistość, oraz aby wypromować to, na czym im najbardziej zależy, ale o tym później.

Lee Joon Gi. O MOJ BOZIU. JAK TYLKO ZOBACZYŁAM GO W OBSADZIE, TO MELTAŁAM. *koniec spazmów* W swojej ścieżce pojawia się "od tyłu", i, co najśmieszniejsze, od razu poznałam go po uszach xD Pan Idealny, grający przyjaciela z dzieciństwa, który to od najmłodszych lat był zakochany w naszej bohaterce. Jego wątek, niestety, nie był zbyt ciekawy, ale to co się do niego nawzdychałam, to moje, o.


 Drugim panem był Park Hae Jin, szef prestiżowej galerii Lotty Duty Free oraz, jak można się domyślić, przełożony Min Soo Jin (w "normalnym dramowym" życiu bohaterki jest nim stary tetryk, którego nikt nie lubi, ale na potrzeby różnych historii zmieniają się pewne rzeczy, typu prezes/znajomi, a nasza heroina dostaje nowe zdolności, jak chociażby mowa w języku chińskim czy sprawność tajnej super agentki). Ale do rzeczy. Wątek szefuncia był bardzo spoko, w sumie to chyba jeden z najlepszych. Mogłabym oglądać dalsze losy tejże dwójki, oczywiście gdyby istniały. Finał też był niczego sobie. Nie mam się do czego przyczepić. Jest to zdecydowanie najlepsza ze wszystkich przedstawionych historii. 


 Kolejnym był Ji Chang Wook, tajny agent, który po raz kolejny (jak się dowiadujemy) wciąga główną bohaterkę w niebezpieczeństwo. Bo wy nie wiecie, ale Min Soo Jin, zanim pracowała na recepcji, była super agentką i jednocześnie podwładną Ji Changa. Ich wątek serwuje nam rozgrywkę między naszą dwójką a mafiozami. Całość ma wyglądać dość groźnie, ale jakoś zupełnie się w to nie wczułam. Twórcy zbyt duzo chcieli wepchnąć w tak małą ramę czasu, przez co wyszło dość nijako. Sama postać agenta może i wydawała się ciekawa, ale czegoś mi w nim brakowało. Oczywiście, w trakcie dowiadujemy się o uczuciu darzącym do naszej recepcjonistki. Dramat kryminalny z wątkiem romantycznym w dość kiepskiej odsłonie. Szkoda.

Tak, dobrze widzicie, to Kai z EXO i, jak pisałam wcześniej, gra samego siebie. Nie wiem na ile procent jest to prawda, bo kompletnie nie siedzę w tym zespole, ale no. Min Soo Jin okazuje się być nauczycielką chińskiego i uczy Kaia języka do trasy koncertowej. Jak zapewne się domyślacie, uczeń zakochał się w nauczycielu. Szczerze, to całej ich historii nie brałam zbyt serio, była to miła odskocznia z powiewem nastoletniej miłości i nic więcej.

 Ok Taecyeon, dziedzic bogatej rodziny. Ugh, to była chyba najsłabsza ścieżka, ale za to najśmieszniejsza. Naprawdę, dobra parodia, ale niespecjalny romans. Pan nr 5 to ten typ, który ma wszystko, może kupić wszystko, ale w tym całym bogactwie nie jest zbyt szczęśliwy. Okazuje się być chłopakiem Min Soo Jin, z czego niezadowolona, a wręcz oburzona, jest jego matka. Podobno płaciła heroinie jakieś hajsy, żeby zostawiła jej syna w spokoju, ale ta nie wie o co chodzi i motyw ten nie zostaje wyjaśniony. Dodatkowo planowana małżonka koniec końców okazuje się być siostra Taecyeona, a on decyduje się zrezygnować z forsy na rzecz miłości. TRUUU LOOOOF. 


 Lee Jong Suk, aktor grający aktora. Wraz z główną bohaterką kręcą reklamę promującą zakupy w Lotty Duty Free. Idzie im to dość koślawo, gdyż Min Soo Jin staje się przy nim ogromną fajtłapą. Jest to druga najnudniejsza historia spośród siedmiu. Zakończenie też takie sobie. Meh.




Po skończeniu randek z wybrankami, nasza bohaterka miała za zadanie wybrać jednego z nich, przy którym chciała by zostać, i gdzie historia ciągnęłaby się dalej. Niestety, Min Soo Jin nie potrafi się zdecydować i finalnie ląduje tam, gdzie zaczęła, czyli przed poznaniem wszystkich sześciu mężczyzn.


SPECIAL 


W odcinku specjalnym poznajemy Lee Min Ho, podróżnika, przy którym recepcjonistka wypada najsłabiej, robiąc z siebie totalną kretynkę myśląc, że kolejny facet znowu okaże się być jej chłopakiem i na pewno to WŁAŚNIE JĄ CHCE PODERWAĆ. Co za pech, jednak nie. ALE, żeby nie było tak tragicznie, wszystko JAKOŚ się wyjaśnia i ta dwójka wychodzi na prostą. Tutaj nie ma dodatkowego finału, jak pisałam wcześniej, twórcy zostawiają otwartą furtkę. Dalszych losów nie znamy.

,,7 first kisses" to nie tylko mini drama, ale także KRYPTO REKLAMA, mająca za zadanie promować usługi Lotty Duty Free. Na co komu jakieś banery z ładnymi twarzami, jak możemy dodatkowo dostać największe męskie ciasteczka w Korei Południowej w postaci romansu?

PODSUMOWANIE

Jeżeli szukasz czegoś na zapchanie dziury w czasie, i nie oczekujesz niczego specjalnego, to śmiało mogę polecić tą dramę. Fabuła nie zbyt ciekawa, historie bohaterów, jak już pisałam, są lepsze i gorsze, ale całość wypada dosyć... nieźle? Daje 6/10, nawet jak się nie zachwyciłam relacjami miedzy bohaterami to chociaż pooglądałam kilku ładnych panów, a że straciłam przy tym jakieś półtora godziny, no cóż... Życie :D



________________________________________________________


A tak całkowicie z innej beczki, widziałam już parę teaserów nowej dramy ,,While You Were Sleeping", które zapowiadają się obiecująco i mam nadzieję, że taka też się okażę. Czekam na pierwszy odcinek SO HARD.

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Twoja reakcja odpowiada mojej reakcji, gdy na plakacie w Twojej notce zobaczyłam Lee Joon Gina. ^^
    Lubię takie krótkie formuły, nawet jeśli nie są zbyt ambitne, a ostatnio rozglądałam się za jakaś mini dramą :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki nic nie wnoszący serial ;). Ale i tak zachęca do obejrzenia :D!

    OdpowiedzUsuń
  3. To było takie szybkie coś przed snem. A przynajmniej miało być, bo trafiłam na połączony odcinek, więc mi się "jeden czy tam dwa" przeciągnęły prawie w całość. Ot, okazja, by popatrzeć na co popularniejszych aktorów. Nic więcej.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania wpisu, który Cię zainteresował (nawet anonimowo)!
Dziękuję za aktywność i do następnego!