Zanim zacznę pragnę zaznaczyć, że w roku 2022 moja opublikowana już wcześniej recenzja Euphorii została usunięta z blogera bez mojej wiedzy. Niestety, nijak nie jestem w stanie odzyskać tego tekstu, gdyż nie mam żadnej zapisanej kopii (nauczka na przyszłość), a archiwa internetu nie pomagają. Jest to dla mnie ogromny cios, gdyż na napisanie całości poświęciłam ogrom czasu, dodajcie jeszcze do tego angielskie tłumaczenie i fakt, że wpis ten był jednym z mych najdłuższych tutaj. Serię tę ukończyłam w ostatnich dniach grudnia 2017 roku, więc zobaczcie ile lat już minęło od tego czasu! Postaram się jednak przypomnieć i przybliżyć wszystkie najważniejsze aspekty.
Tytuł ten był pierwszym vnem, który zrobił na mnie tak duże wrażenie. ,,Euphoria" została wyprodukowana przez Clock Up w roku 2011. MangaGamer w 2015 opublikowało angielską transkrypcję. Tłumaczenie było bardzo dobre i nie mogłam mu nic zarzucić, zwłaszcza, że ludzie (przy nieoficjalnych/fanowskich wydaniach) często tłumaczą dialogi jak chcą, przypisując tekstu dodatkową głębie czy inne pierdy. Koniec końców wydźwięk danej produkcji może znacznie różnić się od oryginału. Długość czytania szacuję się na ok 32 godziny.
Całość jest naprawdę poważna, a dodajmy jeszcze, że gra jest z gatunku eroge i zawiera mocne wydarzenia. Jest to produkcja +18 i nie zaleca się jej młodszym czytelnikom jak i tym o słabych nerwach. Zwykłe sceny seksualne to pikuś, za to te bardziej kontrowersyjne mogą doprowadzić do zawrotów głowy i mdłości. Dosłownie. Fetysze są najróżniejsze: od tych mało zaskakujących po totalny hardcore. Czytacie na własną odpowiedzialność!
Podczas czytania zalecam zapisywać grę przy KAŻDYM możliwym wyborze.
Akcja zaczyna się w momencie, gdy główny bohater, nastoletni Takatou Keisuke, budzi się w nieznanym mu dotąd zamkniętym, białym pomieszczeniu wraz z 5 koleżankami ze szkoły oraz ich nauczycielką. Zmuszeni są oni wziąć udział w grze, w której stawką jest ich własne życie. Uczestnicy szybko przekonują się, co ich czeka po odmowie z uczestnictwa. Przestraszeni występem, który im zaprezentowano, postanawiają dać z siebie wszystko i wziąć udział w tym całym cyrku. Nie wiedzą jednak jeszcze, że to, jakie role odegrają, będzie miało duży wpływ na ich późniejsze życie i psychikę.
Poznaj zasady gry!
Reguły są proste. Unlocker (nasz Keisuke) za pomocą swojego "klucza" (if you know what i mean) ma zrealizować określone zadania przedstawione przez rozbrzmiewający się echem, tajemniczy głos z komputera. Aby je wykonać, musi wybrać do towarzystwa jedną z "dziurek" od kluczy (spośród sześciu kompanek). Po ukończeniu, uczestnicy mogą otworzyć zamknięte wcześniej drzwi do kolejnych pokoi. Nie myślcie, że bohaterowie poszli w to jak w ogień. Pierwszą (i w zasadzie jedyną) postacią, która jawnie sprzeciwiła się brania udziału w tak barbażyńskiej grze była Miyako Andou. Niestety, odmowa równała się ze skazaniem postaci na krześle elektrycznym. Nastolatka była idealną przestrogą przed śmiercią. To, co działo się z jej ciałem podczas egzekucji sprawiło, że żaden inny uczestnik gry nie zawahał się przed przystąpieniem do "zabawy".
W tym momencie rozpoczyna się prawdziwa historia. Przed nami pada wybór postaci, z którą będziemy wykonywać zadania. Zalecam grać w tej kolejności: Rika, Natsuki, Rinne, Nemu. Nie bez powodu, o czym dowiecie się później. Oczywiście, możecie postawić na inną konfigurację naszych bohaterek, ale to dzięki właśnie temu ustawieniu będzie oswajani z coraz to mocniejszymi scenami.
POSTACIE

Makiba Rika jest młodszą koleżanką protaga. Z charakteru dosyć dziecinna i płaczliwa. Zdecydowanie najbardziej irytująca postać ever w tej historii, dlatego uprzykrzanie jej życia było swego rodzaju satysfakcjonujące. Przez protaga sprowadzona do roli psa, świetnie zmanipulowana. Niestety, nie obyło się bez uwielbianego przez Japończyków motywu syndromu stokholmskiego, którego tutaj totalnie nie kupuję. Czytając modliłam się, aby jej route jak najszybciej się skończył. Nie dlatego, że był zły czy bolesny, a ze względu na gryzącą mnie personę dziewczyny.
Byakuya Rinne, szkolna koleżanka. Cicha, opanowana, stanowcza, rozsiewająca wokół siebie pewną aurę tajemniczości. Jest perłą tego tytułu. Jej wątek wychodził poza standardową fabułę i skręcał w zupełnie innym kierunku. Kierunku, który był tak cudownie napisany! Historia do końca trzymała w napięciu, nawet nie wiem kiedy miałam ją za sobą. Warto zaznaczyć, że route Rinne, w porównaniu do reszty postaci, został stworzony przez inną osobę . To da się wyczuć i jest całkowicie na plus! Polecam, zdecydowanie NAJLEPSZA KREACJA i NAJLEPSZA ŚCIEŻKA.
Manaka Nemu. Koleżanka z klasy naszego protaga. Od samego początku, niczym wąż, podjudza bohaterów i namawia Keisuke do złego. ALE, wszystko ma swoje powody. Jej "zadania" do wykonania są zdecydowanie najtrudniejsze, najbrutalniejsze i najbardziej odpychające. I choć cierpi, to odnajduje w tym swego rodzaju przyjemności. Nemu jest kluczową postacią, zawsze zdaje się, jakby coś wiedziała lub ukrywała. Pytanie tylko, na ile to prawda, a na ile jest to zwykła gra i manipulacja bohaterami wedle swoich zachcianek.
Hokari Kanae, przyjaciółka Keisuke z dziecięcych lat oraz jego klasowa koleżanka. Już od pierwszych chwil dowiadujemy się, że jest miłością protaga. Nie zdziwi więc was fakt, że chłopak obchodził się z nią jak z jajkiem, aby tylko jej nie skrzywdzić. Miła, sympatyczna, ciepła. Poprzez takie, a nie inne przedstawienie bohaterki, jest mi jej chyba najbardziej żal spośród wszystkich niewiast. Jej route zostaje odblokowany dopiero po przejściu ścieżki Nemu.
Bohaterowie podczas tych wydarzeń cały czas zastanawiają się, dlaczego to właśnie oni zostali przydzieleni do tej gry? Kto ich wybrał? Kto za tym stoi? Gdzie w ogóle się znajdują? W jaki sposób zostali porwani? Na wszystkie nurtujące ich (i nas) pytania dostajemy satysfakcjonujące odpowiedzi. Mogę Wam zaspoilerować, że fabuła wybiega poza całe labolatoryjne zdarzenia, więc warto się przemęczyć, gdyż jest naprawdę dobra. A sam true ending... Cóż, ja się totalnie nie spodziewałam takie obrotu sytuacji, a raczej ciężko mnie zaskoczyć.
Warto wspomnieć również o aspekcie psychicznym naszych bohaterów podczas przechodzenia przez cały precedens. To, jak zmieniają się poszczególne jednostki, to coś pięknego. Zdecydowanie dobry materiał do nauk psychologicznych! Największe wrażenie jednak robi przemiana głównego bohatera. Ze spokojnego, dobrego kolegi/ucznia, staje się brutalem z krwi i kości. Kawałek po kawałku, warstwa po warstwie obnaża, a może raczej odkrywa, zapędy sadystyczne. Pomimo wstydu przed samym sobą oraz resztą załogi, z czasem w tych ukrytych skłonnościach znajduje ukojenie. To fantastycznie ukazana droga do bycia antybohaterem, którego nie da się lubić. Nie po tym, co zrobił. Z drugiej jednak strony, ciężko się dziwić zaistniałemu schematu. Nikt z nas nie wie w jakim stanie wyszedłby z takich okoliczności. Traumy potrafią zmienić ludzi na całe życie.
Oprawa wizualno-muzyczna + anime
Wizualnie ,,Euphoria" wypada bez zarzutu. Mamy dobrą grafikę, fajnie wykreowane postacie. Wszystko jest na miejscu. Przyjemnie się na to patrzy. Jeśli zaś chodzi o OST, to jest FANTASTYCZNY. Utwory są tak dobrze skomponowane, że nawet teraz podczas słuchania niektórych, czuję niepokój. Jak większość visual novelek, przed rozpoczęciem historii, zaserwowany zostanie opening. Polecam przeskipować i nie oglądać, gdyż zawiera masę niepotrzebnych, psujących zabawę spoilerów. Jeżeli natomiast bardzo chcecie go mieć za sobą, to proponuję skupić się JEDYNIE na kawałku, lecącym gdzieś tam w tle.
Chciałabym wspomnieć również o adaptacji anime wychodzącej w latach 2011 - 2016. Seria OVA liczy sobie 6 odcinków, każdy średnio po 30 minut. Z tego, co pamiętam, już po kilku godzinach czytania vna do późnej godziny nocnej, musiałam sobie zrobić przerwę ze względu na zmęczenie oczu. Pomyślałam więc, że skoro mam już tyle materiału za sobą, to zerknę sobie na ekranizację, co by mieć jakieś porównanie. Jakże się zdziwiłam, kiedy po dosłownie paru minutach musiałam zaprzestać oglądania przez wybiegającą na przód fabułę. God damn, wydarzenia leciały ostro do przodu, nie zatrzymując się ani na chwilę. Widz, raz za razem, bombardowany był hardkorowymi scenami. VN ma jednak to do siebie, że po trudnych wydarzeniach daje chwilę odetchnięcia, ukazując wspólne posiłki bohaterów czy ich rozmowy. Dzięki dobrze zbalansowanej dynamice nie czułam się w żadnym stopniu przebodźcowana zaistniałymi wydarzeniami. Choć niektóre, istotnie, bywały nieprzyjemne.
PODSUMOWANIE

,,Euforię" oceniłam na 7.7. To naprawdę interesujący tytuł. Nie jest to typowe eroge nastawione na seks. Nie będzie wywoływał kiślu w majtkach (chociaż pewnie i tacy się znajdą). W większości sceny seksualne są podwaliną do rozwoju wydarzeń. Dobre ploty, ciekawa fabuła, postacie, ost. To wszystko zebrane w całość jest kupą soczystego, wartego uwagi materiału. Oczywiście, jak już wspominałam na początku, przez swoje kontrowersje nie jest dla każdego. W końcu nie bez powodu ,,Euphoria" stała się swego rodzaju memem wśród fanów vnów: ,,Widziałeś już wszystko? To przeczytaj Euphorię!". Ja, z czystego serca, mogę polecić, szczególnie tym, którzy lubią zawrotną akcję pełną tajemnic! Oczywiście, nie jest to produkcja idealna. Ma swoje niedociągnięcia czy momenty głupoty, ale trzeba przyznać, że w tym gatunku ciężko o taką perłę.














