[RECENZJA MANHUY] Zabawa w księcia, czyli Niebiańska podróż feniksa vol. 1

listopada 23, 2017

 W tym roku wydawnictwo Yumegari postanowiło dodać do swojej kolekcji chiński tytuł o tymetyce boys love, co oczywiście bardzo ucieszyło wielu fanów. ,,Feng yu jiu tian", bo tak zwie się ta manga, od razu podbiła serc czytelników. Postanowiłam więc się temu przyjrzeć i oddać lekturze.


TREŚĆ, KTÓRĄ CZYTASZ ZAWIERA DUŻĄ ILOŚĆ SPOILERÓW, KTÓRE ZOSTAŁY OZNACZONE TAK, ABYŚ MÓGL SIĘ EWENTUALNIE PRZED NIMI UCHRONIĆ. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.


,,Niebiańska podróż feniksa" opowiada losy młodzieńca, który kroczywszy do szkoły, po drodze uratował dziecko przed zderzeniem z samochodem, oddając przy tym własne życie. Feng Ming, pomimo śmierci, budzi się w dziwnym i nieznanym dla niego miejscu. Otoczony służkami dowiaduje się, iż wcielił się w postać księcia An He żyjącym w państwie Xi Rei. Oszołomiony młodzik szybko zdaje sobie sprawę z faktu, na jakiej jest pozycji i od razu zaczyna to wykorzystywać. 


Podczas pierwszej kąpieli Feng Ming na swym nowym ciele zauważa wiele blizn i siniaków, co nie za bardzo mu się podoba. Jedyne, co przychodzi mu do głowy to to, że nasz książę był wcześniej w jakiś sposób torturowany bądź, co gorsze, miłuje się w zabawach sado maso. W swych przemyśleniach przeszkadza mu nagle regent, Rong Tian, który traktuje kolegę dość zimno i władczo, pomimo dziwnego stosunku do jego osoby i "relacji" ich łączących. Oczywiście Feng Ming niczego się z początku nie domyśla, jednak regent szybko przechodzi do czynów. I nie, nie bójcie, nie ma tutaj jeszcze aktów seksualnych poza jakimś gryzieniu po sutkach tudzież pocałunkach.

Feng Ming postanawia udawać księcia, jednak nawet służba szybko orientuje się, że coś jest nie tak. W ich rzeczywistości, jegomość podczas spaceru wpadł do rzeki i rzekomo stracił pamięć, co mogło odbić się na jego dziwnym zachowaniu. Większość nawet w to wierzy, ale nie nasz tyran Rong Tian. Od razu wyczuwa tu jakiś spisek i domaga się wyjawienia prawdy. Nowa osobowość księcia bardzo mu odpowiada - ten, z płaczliwego, strachliwego i uległego, nagle stał się pewny siebie, pyskaty i nieokrzesany. Ta porywczość i stanowcze opieranie się jego osobie dodatkowo podkręca jegomość, co pozwala mu na szereg zabaw z jego podwładnym.


[SPOILER] Rong Tian wiedząc już, iż w rolę An He wcielił się Feng Ming, postanawia przeszkolić licealistę tak, aby ludzie z pałacu nie zorientowali o "zamianie miejsc". Daje mu lekcje etyki oraz uczy jakie są rytuały i zachowania typowe dla ludzi na takiej pozycji w czasach obecnie panujących. W zamian za to da mu spokój, no może poza licznymi pocałunkami. Młodzieniec szybko przystaję na tę propozycję. W międzyczasie jego osoba pojawia się również na obradach dotyczących losów państwa. Wojskowi oraz szlachta są zdumieni niebywałym zachowaniem księcia oraz jego dziwnymi, acz błyskotliwymi pomysłami. Również i oni szybko zaczynają zauważać różnicę w postawie jegomości. W pałacu królewskim zaczynają krążyć plotki o opętaniu księcia, a jak wiadomo, opętanie wiąże się z bolesną śmiercią osoby opętanej. Rong Tian, aby uniknąć złemu obrotu spraw, każe wyeliminować wszystkie osoby, które są związane z tymi pomówieniami, a księciu doradza panowanie nad sobą oraz dokształceniu się w zakresie etyki. Na Feng Ming czeka wielki sprawdzian wiedzy i umiejętności aktorskich, gdyż musi oszukać cesarzową, iż jest tym kim nie jest. A jak wiadomo, matka najlepiej zna własne dzieci. [/SPOILER] W ten oto sposób kończy się tom pierwszy, zostawiając czytelnika w niewiedzy. Czy rodzicielka pozna, że jej dziecko tak naprawdę nim nie jest? Czy Feng Ming uda się oszukać nie tylko cesarzową, ale i poddanych? Jak potoczą się jego relacje z Rong Tian?


Muszę przyznać, że miałam spore wymagania co do tego tytułu. Wszędzie krążyły pochlebne opinie na jego temat, a i okładka bardzo zachęcała do czytania. Biorąc również pod uwagę, że w tym roku jakoś umiłowałam sobie historie z tych epok, był to dodatkowy atut.





Manhua prezentuje się pięknie. Jest ona w formacie 140x195 mm, wydana na papierze offsetowym. Posiada miękką obwolutę, na której znajduje się przecudowna ilustracja Wang Yi. Dodatkowo, pierwsze strony są w kolorze, i nie jedna czy tam dwie, ale osiem! Tła nie są jakoś super rozbudowane, natomiast jeśli chodzi o przedstawienie pałacu tudzież szat, wow. Występują liczne wzory i zdobienia nie tylko w architekturze budynków, ale również odzieniu naszych monarchów. Wszystko to jest pięknie przyozdobione kwiatami w tle tak, że aż zabiera dech w piersiach, no chapeau bas!







Kreska Wang Yi jest dość specyficzna, tzn. nadal wpasowuje się w trendy boys' love, czyli mamy śliczne postacie o pociągłych rysach twarzy, przystojnych, z długimi włosami (!), ale jednak w pewien sposób nietypowa i charakterystyczna. Nie potrafię tego dokładnie opisać, musielibyście się sami dokładnie przyjrzeć :D Niestety, nie brakło tutaj pewnych wpadek, tj. dziwnych wyrazów twarzy, od których ja nie mogłam oderwać wzroku. Oczywiście, można wybaczyć te nieliczne błędy, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Momentami też nie podobało mi się użycie rastrów, co w jakiś sposób psuło mi graficzny odbiór tytułu, ale to takie moje widzimisię, z którym wcale nie musicie się zgadzać.


 ten nos ;____;

Bohaterowie są niczego sobie. Pomimo pojawiających się paru postaci, historia tak naprawdę w tomie pierwszym skupie się tylko i wyłącznie na przedstawieniu naszych dwóch panów. Rong Tian to regent, dość despotyczny, ale również bardzo błyskotliwy, dyplomatyczny i szanowany. Swą przyjemność uważa za priorytet i stawia ją ponad wszystko. Nie docierają więc do niego opierania się licealisty, a fakt, iż młodzik dość odważnie mu się buntuje sprawia, że nasz władca bierze sobie za cel, aby go uwieść i posiąść. Po drugiej stronie stoi Feng Ming, który tylko po dowiedzeniu się na jak wysokiej pozycji się znajduje, wykorzystuje ten fakt oznajmiając każdemu, kto mu się sprzeciwi, że ,,macie panie, tupet, żeby tak się do mnie odzywać" i tym podobne. Pomimo żywiołowości, odwagi i sprytu, co wykazał nie raz na posiedzeniu rządu, przejawia też dobroć do jego służek, na co te reagują bardzo pozytywnie. Niestety, życie księcia i jemu daje się we znaki, gdyż traktowany tylko i wyłącznie jako zabawka Ronga, nie może opuszczać królewskiej komnaty, przez co urządza liczne dramy z powodu panującej nudy.

Fabularnie komiks wypada całkiem dobrze. Tematyka nie skupia się tylko i wyłącznie na relacji między Feng Ming a Rong Tian, ale również na konflikcie między państwami i licznych spiskach, z tego co zdążyłam już co nieco wywnioskować po informacjach w sieci. Osobiście, fakt ten bardzo mi odpowiada. Chyba jestem już za stara, aby podawać mi tylko i wyłącznie seksy przystojniaków, dlatego miłą odmianą jest przeczytać coś z większym sensem, gdzie ciekawa historia okraszona jest dodatkową relacją męsko-męską.

,,Niebiańska podróż feniksa" jest komiksem o tematyce BL, z wyraźnym oznaczeniem +18 na okładce. Nie wiem jak jest w tomie 2, gdyż jeszcze nie zdążyłam go przeczytać, ale tom pierwszy nie będzie nas raczył dużą ilością erotyki. Jasne, gdzieś w tle pojawią się jakieś gołe klatki, pocałunki ewentualnie zbliżenie na sutki, ale NIC POZA TYM. No, do momentu DODATKU, który autorka serwuje nam po zakończeniu historii. Tam, i owszem, pojawiają się dość odważne sceny, którym już należy się to +18.

  Podsumowując, całość wypada bardzo dobrze, choć muszę przyznać, że trochę się zawiodłam? Nie wiem czemu, może to napływ tych wszechobecnych zachwytów sprawił, że chcąc niechcąc zaczęłam wymagać od tej manhuy więcej, niż powinnam. Okaże się po przeczytaniu tomu drugiego, za którego jeszcze dziś się zabiorę i wtedy zdecyduję, czy warto będzie nadal śledzić poczynania naszych bohaterów. Z tego, co sprawdziłam, manhua liczy sobie aktualnie 3 i nadal wychodzi, soł... Not bad xD"

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Manhua ma obecnie 3 tomy i trwa. To light novel, na podstawie której rysowana jest manhua ma 29 tomów - z czego 13 jest przetłumaczonych fanowsko, a po angielsku rozdzialiki wydają się króciutkie...

    Mi tam najmniej pasował ten rozdział erotyczny, wole udawać, że go nie było i wtedy ta mahuaa robi się dla mnie jakaś... lepsza XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za poprawę! :D Choć znalazłam gdzieś info, że to właśnie manhua ma 29, stąd też o tym napisałam, ale no, zawsze lepiej wyjśc z błędu xD

      Erobonus był takim odchyłem, jakby na doczepkę, dlatego również nie biorę go pod uwagę przy ocenie całości historii xD

      Usuń
  2. Ojejku kocham takie klimaty. Widziałam tę manhuę w sklepie i te wszystkie szczegóły są na prawdę wow.Podziwiam rysowników, którzy spędzają godziny nad jedną stroną, którą my najczęściej przelatujemy wzrokiem w kilka- kilkanaście sekund ;-;
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat bardzo lubię wracać do artów, które mi się podobają, np. bardzo często przeglądam sobie nawet bez czytania mangi CLAMPa, ale to takie moje małe zboczenie xD

      A manhua faktycznie bardzo ładna. Muszę się wziąć za tom drugi, bo tylko leży i czeka (jak zresztą wiele innych :v).

      Usuń

Zapraszam do komentowania wpisu, który Cię zainteresował (nawet anonimowo)!
Dziękuję za aktywność i do następnego!