ŻYCIE JEST NOBELON #1

marca 11, 2018

Witajcie po kolejnej długiej przerwie, która to stała się integrowaną częścią mego bloga. Wracam z nową serią, tj. Życie Jest Nobelon. Często mam tak, że pomimo, iż obejrzałam jakieś anime, przeczytałam mangę tudzież vna, jakoś tak nie mogę się zebrać, aby cokolwiek o tym napisać. Tutaj będę miała okazję o tym wspomnieć, nawet tak pobrzeżnie, oraz mieć możliwość do oznajmienia, że jak zwykle jeszcze nie umarłam i nadal nołjalfuje.

Miesiąc temu przygotowywałam dla Was wideo ze styczniowym podsumowaniem mangowym, ale ja nie umiem w edycję i wychodzę jak burak, więc stwierdziłam, że nie ma sensu tego tutaj wstawiać, gdyż prawdopodobnie byłaby to najgorsza decyzja w moim życiu.



                                     ANIME                                     


Od stycznia minęło trochę czasu. Parę tytułów oglądam na bieżąco, po inne sięgam, gdy sobie o nich przypomnę. Niestety, w wiekszości przeczytacie jedynie parę słów, gdyż samo egzystencjowanie pobiera 80% mojej energii i szczerze, to czuje się od dłuższego czasu masakrycznie źle. Nie liczcie też na informacje co do fabuły, poniżej znajdziecie jedynie moją jakże nudną i nieciekawą opinię.


,,Ito Junji: Collection": Z początku byłam strasznie zafascynowana stylem Ito i wprost zachwycona jego pomysłamy, jednak im więcej ogladałam, tym bardziej stawało się to wszystko... Jednakowe? Nie wiem jakich słów użyć, aby zobrazować to, co chcę przekazać, a jednocześnie nikogo nie zniechęcić. To trochę tak, jakby Junji miał swoje ramy i wcale poza nie nie wychodził, co z czasem zaczęło mnie trochę nużyć, co nie zmienia faktu, że nadal te wszystkie historie miło się ogląda (a jakie creepy niektóre potrafią być, coś wspaniałego, szczególnie opowieść z modelką).
Status: oglądam, 8/12


,,Violet Evergarden": Wspaniała animacja, świetna grafika i ciekawa fabuła, ale jakoś tak, jakby czegoś mi tu brakowało? Sama nie potrafię dokładnie sprecyzować czego, ale pewnie dowiem się, gdy w końcu skończę całość. Ujęła mnie tytułowa Violet, która próbuje odnaleźć siebie w tym trudnym czasie i nauczyć się czym jest miłość, jak i nazwać uczucie, którym darzy Majora. Było już trochę produkcji na temat maszyn, które nauczyły się czuć, jednakże trzymam kciuki za Evergarden, bo całość idzie w dobrym kierunku.
Status: oglądam: 4/14



,,Koi wa Amegari no You ni": O panie, jakie to jest dobre! Jakie to jest śliczne! Jakie to jest uspokajające! I nie wiedząc czemu, czuję się jak główny bohater, który mając 45 lat przypomina sobie o nastoletnich miłościach i uczuciach, które rządzą światem młodocianych. Dużo nostalgii i dziwnego sentymentu. Fajne postacie, których losy z ciekawością śledzę. No i raz jeszcze niesamowita kreska, a protagowana, Akira Tachibana, jest tak przepiękna, jakby wyjęta ze starych mang. Więcej, dajcie mi więcej.
Status: oglądam, 9/12



,,Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo!": humor, który rozwala mnie na łopatki przeplatany z niby poważnymi scenkami to coś, co twórcom wyszło epicko. Anime było idealną odskocznią po pracy i dostarczyło mi ogromną dozę rozrywki jak i znacząco poprawiało samopoczucie. Subaru to jeden z najlepszych protagów ever, dodatkowo pare pierwszych epizodów oglądałam ze świetnym tłumaczeniem, które żartami biło na głowę resztę. Nawet mój facet pokochał perypetie tych postaci! Gorąco polecam. 
Status: obejrzane, 10/10



,,Boku no Hero Academia": Dziś zaczęłam. To trochę podobna historia do Higurashi, z tym, że jeszcze nie zostałam tak zaczarowana tą serią. Ale miło się ogląda. I kibicuję głównemu bohaterowi, żeby spełnił marzenie. No i All Might taką świetną postacią <333
Status: oglądam, 4/13







,,Devilman Crybaby": Zatrzymałam się na jakimś czwartym odcinku. Niby ciekawe, ale coś nie do końca pozwala mi czerpać przyjemność z oglądania, może to aktualny humor, nie wiem. Prawdopodobnie skończę kiedy indziej, albo wcale. I jakoś nie czuję presji otoczenia, choć nie będę ukrywać, że kied Netflix wypuścił całość, to dosłownie zewsząd zalewał mnie stos recenzji. I chyba to właśnie ten ogromny bum sprawił, że zaczęłam patrzeć na tę serię mniej przychylnym okiem.
Status: wstrzymane, 4/10





,,Dies Irae": Już od samego początku dostajemy solidnego plaszczaka, akcja nie zwalnia ani na chwilę, ale wcale mi to nie przeszkadzało. W zasadzie to jestem zdziwiona, że ostatnio sięgam po tego typu tytuły i, o dziwo, mi się podobają. I chciałoby się napisać coś więcej, ale spoilery same cisną się na klawiaturę, a ja tak bardzo nie chciałabym nikomu psuć zabawy.
Status: obejrzane, 11/11




,,Higurashi no Naku Koro ni"- byłam dość sceptycznie nastawiona do tej serii, jednak po licznych dobrych recenzjach zarówno anime, jak i vna (którego mam w planach na kiedyś tam), postanowiłam, że obejrzę coś koło 3 odcinków żeby sprawdzić, czy w ogóle mi się spodoba. Niestety, już od początku tak strasznie wsiąknęlam, że nim się obejrzałam, pierwszy sezon miałam za sobą, a mangi jakoś same się zamówiły. 
Status: obejrzane, 26/26





,,Higurashi no Naku Koro ni Kai": sezon drugi zaczyna się niby spokojnie, ale dość niepokojąco. Jestem mega podekscytowana tym, co przyniesie mi historia.
Status: oglądam, 3/24









,,Dungeon ni Deai wo Motomeru no wa Machigatteiru Darou ka"
: Tytuł bardzo spoko, ni mrozi, ni ziębi. Jednak cały czas podczas oglądania miałam wrażenie, że to taka mieszanka innych tytułów, tj. trochę SAO, Made in Abbys, Kono Suba i pewnie wiele innych, a to tylko za sprawą znanych i modnych ostatnio schematów. Nie twierdzę, że oglądało mi się źle, ale jakoś tak już przy połowie serii zaczęłam się trochę nudzić i oglądać na siłę, a to chyba nie na tym polega.
Status: obejrzane, 13/13




,,Mahotsukai no Yome": nadal jakoś nie mogę tego skończyć i utknęłam gdzieś w połowie sezonu, nie chcąc robić sobie zbyt dużych spoilerów, gdyż nadal nie mam trzeciego tomu mangi. Niemniej jednak miło się ogląda, a opening całkowicie skradł moje serce. 
Status: oglądam, 6/24






                              INNE                              

Poza standardowym kupnem mang (nie bójcie się, w końcu pojawi się to mangowe podsumowanie ze stycznia i lutego!), udało mi się nabyć dwie figurki Azusy Nakano (K-on!) z Banpresto. Obydwie są prześliczne, ale i tak najbardziej pragnę nabyć parę postaci z Sailor Moon.




Post udostępniony przez (@noirceur666)

Z zupełnie innej beczki, z racji, że ostatnio kolor na głowie spłukał się do popielatego blondu z zieloną poświatą, przedwczoraj zdecydowałam się zrobić różową płukankę na głowie i jestem zachwycona, ostatni raz na mej głowie jakiś kolor był gdzieś na początku roku, więc czuję się jak ryba w wodzie. Niemniej jednak 29 marca jestem umówiona na wizytę do fryzjera, aby zejść ze szpetnego i wielkiego już odrostu, i wrócić do szarości z niebiesko-fioletowymi refleksami. Can't wait! A tak w ogóle, to zapraszam do śledzenie mnie na I N S T A , bo tam przynajmniej na bieżąco jesteście wstanie sprawdzić, co kupuję i jak sie żyje takiemu leserowi jak mi.


You Might Also Like

10 komentarze

  1. Koi wa Amegari no You ni obejrzałam chyba jeden odcinek i nawet mi się podobało, później nie miałam czasu. Muszę kiedyś znaleźć chwilę na dalsze odcinki. ^^
    Bnha jest świetne, jestem już po dwóch sezonach i z niecierpliwością czekam na trzeci. Bardzo przyjemna, wciągająca seria.
    Higurashi obejrzałam chyba dwa sezony, później (kiedy przestałam już praktycznie oglądać anime), porzuciłam je na rzecz mangi. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabularnie nie wypada jakoś wybitnie, ale to taka lekka seria, a w dodatku prześliczna!
      Bnha na razie jest ok, ale może to dlatego, że chyba mam zbyt wygórowane wymagania (nie chciałam się nastawiać na nic, bo to bardzo psuję oglądanie czasami, ale jest taki miłosny boom na tą serię i zbiera ona same super recenzje oraz nagrody, że ciężko jest się od tego odciąć i jakoś tak podświadomie chyba oczekuję więcej xD").
      Higurashi. Ja tak bardzo broniłam się przed tym tytułem nogami i rękami, a teraz... I'm in love!

      Usuń
  2. Kiedyś wzięłam się za Higurashi, ale mnie się jakoś kreska nie podobała i odpuściłam. Troszkę szkoda, bo teraz pewnie gatunkowo by mi nie przypadł do gustu :/
    W ogóle, haha, ja tak patrzę, co to za dziwne oceny, 8/12? A potem się zorientowałam, że to przecież odcinki xD
    A na instagrama już wczoraj zerkłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku kreska też mnie odrzucała, ale fabuła całkowicie to rekompensuje i wierz mi, później się nawet nie zwraca na to uwagi (dobrze, że nie widziałaś oryginalnych postaci z vna - to dopiero by Ci się nie spodobało xDDD).
      Aa, bo ja tak zawsze chaotycznie piszę, więc nic dziwnego, że komuś się mogło pomylić xD

      Usuń
  3. Mnie Devilman Crybaby odrzuciło przede wszystkim jakimś takim... niechlujstwem. Prędzej przeczytałabym mangę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem już jakoś tak trochę negatywnie nastawiona do tej serii i nawet nie wiem, czy faktycznie kiedyś do niej wrócę :v

      Usuń
  4. Fajnie przeczytać taką kupkę mini recenzji, bo zawsze mogę się dowiedzieć co jest akurat ciekawego. Zwłaszcza gdy nie śledzę anime i tylko okazjonalnie oglądam coś co ma np. dobre recenzje lub mnie zainteresuje. Takto jak najdzie mnie ochota na oglądnięcie jakiegoś anime to zawsze mogę do tego posta wrócić i coś wyhaczyć :) Jak na razie planuję kiedyś zobaczyć ,,Koi wa Amegari no You ni" i "Oblubienicę czarnoksiężnika".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazwałabym mych opinii mini recenzjami, bo praktycznie niczego nie można się z nich dowiedzieć oprócz tego, jak ogląda/oglądało mi się daną serię. :)
      Jak kiedyś zdecydujesz się coś obejrzeć, to dawaj znać!

      Usuń
  5. Kurczę ale jestem w tyle i nic nie znam. Mimo to figurki są nieziemskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem w tyle! A tak serio, po paru ładnych paru latach przerwy wróciłam do animców, więc nic straconego. Większość must-watchów nawet nie widziałam xD

      Usuń

Zapraszam do komentowania wpisu, który Cię zainteresował (nawet anonimowo)!
Dziękuję za aktywność i do następnego!